38 stopni na dworze, upał i prażące słońce. Zero chęci na cokolwiek, dlatego leżę na sofie oglądając TV z laptopem i piszę post, do którego zdjęcia miałam przygotowane wcześniej. Nie jestem w domu, wyjechałam do rodzinki, więc miałam jeden w zapasie, aby nie zaniedbywać bloga. Miałam zaplanowane zakupy, miły dzień, ale niestety upał mnie zniechęcił i po godzinie wróciłam do domu.

Jedyne, co udało mi się kupić to kilka swetrów w Second Handzie i lakiery do paznokci, ale o tym w następnych postach. Oprócz tego, kilka dni temu zamówiłam hit sezonu, kurtkę moro ozdobioną ćwiekami, której szukałam od dawna. Czekam na nią z niecierpliwością, znając życie, jeśli będzie taka ładna, jak na zdjęciu od razu zrobię o niej post. Wczoraj, dzień pełen emocji, poziom adrenaliny podskoczył, kiedy miałam możliwość przelecenia się helikopterem. Świetne uczucie, z góry wszystko wydaje się być mniejsze i lepsze.

Koniec zanudzania o planach i przeżyciach :* Przejdźmy do tego, co najważniejsze, stylizacji. Kolejny raz, ukochana przeze mnie część garderoby, spódniczka. Do tego koszulka, w kolorze kwiatów na spódniczce i brązowe sandałki. Postawiłam na minimalizm i pozbyłam się wszelkich dodatków. Stojąc na jednej nodze, na słupku, myślałam, że zaraz się wywrócę, ale na szczęście udało mi się utrzymać równowagę i niczego sobie nie złamałam :).
Zdjęcia: Paulina Siwiec
Want more ? Have fun on my Instagram
Instagram

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany