_DSC0539

Dzisiaj wpadam na szybko, po całym dniu wolnym, ale przepełnionym zajęciami. Dni bez pracy i szkoły z reguły staram się wykorzystać w 100%, rzadko zdarza mi się leżeć brzuchem do góry i nic nie robić. Uwielbiam leżeć w łóżku, ale najczęściej zdarza się tak, że w przypływie weny, biorę laptopa i przygotowuję notkę, zapisuje sobie w notatniku tematy wpisów, które chciałabym dodać, oglądam blogi innych blogerek, czytam wiadomości czy robię milion innych rzeczy, które nie pozwalają mi na prawdziwe leżenie niczym leniwa buła pod kołdrą i przewracanie się z boku na bok.

Budzik ustawiam zawsze, jednak nierzadko budzę się nawet godzinę przed nim. Mój mózg chyba wpoił sobie niepisane i zarazem beznadzieje przyzwyczajenie do wstawania około 7:30 i nawet, gdy położę się spać grubo po północy, a poprzedni dzień był pełen zajęć, nie potrafię wstać o 10 i móc śmiało powiedzieć, że się wyspałam. Jedyną rzeczą, która nie jest w stanie sprawić, że obudzę się wcześniej, jest całkowita ciemność w pokoju i zupełnie zasunięte rolety. Niestety w mieszkaniu w Warszawie mam zasłony, przepuszczające światło, ale jeśli jadę do domu, zawsze korzystam z okazji maksymalnego odpoczynku.

 

_DSC0496

Myślę, że warto wyrobić w sobie pewne nawyki, które sprawią, że będziemy chętniej realizować poszczególne zadania w ciągu dnia, czy zbierać się z łóżka. Jeśli leżę w łóżku dłużej niż do 9:30, zawsze, ale to zawsze mam obok siebie książkę, bądź laptopa, na którym mogę pracować. Bardzo nie lubię marnować czasu i mieć poczucie, ile mogłam zrobić w czasie, kiedy zamiast się zebrać, drzemałam, albo patrzyłam się w sufit.

Dzięki pracy w Zarze, zarówno wczesne wstawanie, jak i późne chodzenie spać mi nie obce. Moim kluczem do idealnego dnia, jest zaplanowanie rzeczy, które będę robić. Zdarza mi się, że godzinowo rozpisuję sobie, z kim się widzę, co robię, gdzie idę. Jeśli w ciągu jednego dnia mam zdjęcia, pracę, uczelnię i jeszcze chcę iść wieczorem na siłownie, nie ma mowy o poślizgu. Każda minuta jest cenna, a przez leniuchowanie, mogłabym nie zdążyć zrobić którejś z nich. Spróbujcie sami zmotywować się do dokładnego rozplanowania dnia czy nawet wcześniejszej godziny pobudki, w celu zrobienia czegoś, na czym bardzo wam zależy. Jeśli się powiedzie, wczesne wstawanie będzie przyjemnością, a nie mordęgą. Hahaha, już tak często zdarzało mi się rozpisywać różnego rodzaju plany, że śmiało mogę nazwać się ekspertem! (może o tym, jak najlepiej pożytkować czas i planować dzień napiszę osobny wpis?) :D

_DSC0582

Trochę się rozpisałam, a prawdę mówiąc, otwierając zakładkę wpisu, nie miałam pojęcia, o czym napiszę. Zazwyczaj piszę kilka zdań o stylizacji, a później na myśl przychodzi mi kolejna część. Dzisiaj jest na odwrót. Stylizacja jest klasyczna i elegancka jak większość ostatnio. Nie powiem, że wszystkie, bo fantazyjne futerka w panterkę czy paski z pewnością do ultra eleganckich nie należą, a w połączeniu z kabaretkami czy sztybletami nabierają charakteru, nawet powiedziałabym, sportowego. Tym razem jest w 100% kobieco. Skórzane, czarne botki, wiązana, zamszowa spódniczka od Zaful i wygrzebany z szafy mamy bordowy, welurowy top z geometrycznymi wzorami. Ubrałam pod płaszcz czarną marynarkę w obawie przed zimnem. Gdyby było cieplej, śmiało postawiłabym na sam płaszcz.

_DSC0560

_DSC0491

_DSC0538

fot. Kasia Kochanowska 

buty – Zara

spódniczka – Zaful

bluzka – Pimkie

buty, marynarka – Zara

płaszcz – Only

O Autorze

2 Responses

  1. Ola

    Świetny kolorek bluzki :). Podoba mi się też wiązanie tej spódniczki. Masz fajny, niesztampowy styl. Sama najczęściej wybieram sportowe rzeczy, ale to kwestia dojrzałości :P. W wolnej chwili zapraszam do mnie: oryginalne ciuchy, dodatki damskie new balance. ciekawe jak wyglądałyby w Twojej stylizacji – Retrokicks.pl

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany