_DSC0467

Nie wiem, ile warstw sprawi, że nie będę się trzęsła z zimna zaraz po tym, jak opuszczę ciepłe pomieszczenie. Były próby z ciepłymi swetrami, podkoszulkami pod nimi, rajstopami grubszymi niż zwykle i skarpetkami w „pakiecie” czy ogrzewanymi w środku butami. Serio, moja wyobraźnia to skarbnica pomysłów i wiedzy w sytuacji, kiedy na dworze jest chlapa, a ja przemarzam do szpiku kości. Wtedy chęć wyglądania modnie schodzi na drugi plan i szukam wszelkich możliwych kompromisów miedzy rzeczami modnymi i ciepłymi jednocześnie.

Tamten dzień był wyjątkowy. Ale nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zimno, chlapa, mnóstwo niewyjaśnionych kwestii – zepsuty telefon i kolejne kolokwium w przyszłym tygodniu. Każdy miewa gorsze dni, ale zazwyczaj u mnie bywa tak, że jak jest świetnie, to wszystko idzie po mojej myśli, a w momencie, kiedy jedna rzecz uprzykrza mi życie, nagle z nieba spada plaga kolejnych.

Ciepły szal to dla mnie podstawa. Zeszłej zimy i tego lata w Londynie, zaopatrzyłam się w kilka wartych uwagi. To nie zmienia faktu, że co przyjadę do domu, podkradam tacie jego obszerny (chyba dwa razy większy ode mnie :D), w kolorze brązowym. Welur królował w zeszłorocznych kolekcjach i jest widoczny z jeszcze większym natężeniem w tym sezonie. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że spódniczkę ze zdjęć kupiłam wcześniej za grosze.

_DSC0401_DSC0523

_DSC0421

_DSC0390

_DSC0417

_DSC0510

_DSC0369

_DSC0537     _DSC0358

zdjęcia: Katarzyna Kochanowska

skirt, sweater – Second Hand

shoes, scarf – ZARA

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany