_ND65968

Przygotowałam dość nietypową stylizację jak na zimową pogodę. Jednak fakt, że nie mogłam się oprzeć, aby okazać Wam bordowe sandały i małą czarną sukienkę z koronką przezwyciężył zdroworozsądkowe podejście. Pomyślałam, że wielu z Was na pewno co jakiś czas bywa na przyjęciach urodzinowych czy innych imprezach, gdzie elegancki ubiór to podstawa. Zawsze mam problem, w co się wtedy ubrać i jak na każdą prawdziwą kobietę przystało, staję przed szafą mówiąc, że nie mam się w co ubrać.

Wtedy z pomocą przychodzi „mała czarna”, która za sprawą koloru i prostego kroju pozwala na odrobinę szaleństwa w zakresie wyboru dodatków, koloru butów czy odważnego makijażu. Jak wiecie nie od dziś, uwielbiam podkreślać usta, dlatego ubrałam wyraźny, czerwony kolor. Do tego bordowe sandały z DeeZee i gotowe!  Jeśli wiem, że to baaardzo oficjalna impreza, zamiast sandałów ubieram szpilki. Wyglądają jeszcze bardziej szykownie!

Macie w szafie małą czarną? Jak Wam się podoba całość? :)

_ND65971

_ND66027 _ND65995

_ND66036_ND65999

_ND65969

_ND66018

_ND65947_ND66019

Zdjęcia: Mateusz Wyżliński

Romwe dress | DeeZee shoes | Vintage bag | Apart, Kruk rings | Rossmann earrings | Sotho necklace | Bourjois lipstic

O Autorze

2 Responses

  1. L.

    „Mała czarna” rządzi! :) Ja sama rzadko kiedy noszę sukienki, ale jeśli już, to najczęściej właśnie moją studniówkową „małą czarną” – princeskę przed kolana. Już wiem, że za troszkę ponad tydzień stawię się w niej na jednym z egzaminów :D
    Twoja „mała czarna” też jest śliczna :) Świetny przykład urzekającej prostoty. Zgrany kolor butów i… Szminki! :D Sama jestem zdziwiona, jak wielkie wrażenie to na mnie zrobiło! Ale te gołe nogi zimą… Brrr! ;]

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany