Alanya to tureckie miasto, przepełnione po brzegi bazarami, małymi sklepikami czy stoiskami z ubraniami, perfumami i kosmetykami. Kupimy tam dosłownie wszystko. Dres Adidasa, torebkę Luis Vuitton czy perfumy od Chanel. Ceny są fenomenalne. Jest jeden haczyk. Wszystkie te rzeczy nie są niestety oryginalne. Cóż, mnie jakoś nie dziwi, że torebka Vuitton za 20 euro jest podróbką. Bluza z Adidasa za 50 zł też. Nie jestem zwolenniczka podróbek i uważam, że ich produkowanie powinno być w ogóle jednak zabronione, jednak nie tylko o tym dzisiejszy post.

Idąc ulicami Alanyi, nie sposób nie natknąć się na sprzedawców. Mają w zwyczaju siedzieć na krzesłach przed swoimi stoiskami i gorąco zachęcać do odwiedzenia ich sklepów. A potem się zaczyna. Padają różne propozycje – „obniżę cenę, jeśli kupi Pani dwa perfumy” itp. Są mistrzami manipulacji i handlu, niekoniecznie w złym znaczeniu. Wyobraźcie sobie, jak bardzo dziwił i jednocześnie denerwował mnie fakt, że wchodząc do sklepu, nie widzę ceny produktu. Tam wszystko podlega negocjacji, nawet, jeśli cenę na opakowaniu zawiera. Po kilku razach przywykłam do tego, że padnie propozycja, a dzięki negocjacjom, uda mi się kupić produkt nawet kilkadziesiąt złotych taniej. Najbardziej zdziwiło mnie, że ubrania wyglądają jak oryginały. Zdarzyło mi się nawet nie rozpoznać podróby, kupionej przez kumpla podczas wakacji w Grecji.

IMG_3373

IMG_3379
IMG_3375

IMG_3378

IMG_3376

Ubranka, ubraniami, ale to, czego tam najwięcej to przeróżne perfumy. Pachną identycznie, są trwałe i do tego tanie. Siostra pokusiła się o sprawdzenie, czy jej zapach, będzie trwały i równie intensywny po kilku godzinach, co oryginał. Zastanawia mnie fakt, że producenci oryginałów, nie kwestionują sprzedaży tanich podrób. Uwielbiam zapach Lady Million, mam wodę toaletową i perfumowaną, jednak możliwość kupienia 80 ml za 8 euro było okazją. Dla Turków wręcz obrazą jest, jeśli nie chcesz rozpocząć z nim negocjacji. Dlatego po kilku minutach kupiłam zapach za 6 euro. Niby mała różnica, jednak zadowolony był i on, i ja. Postanowiłam zrobić test i sprawdzić, jakie są różnice. Znikome. Po wizycie w Turcji nie dziwię się, że tak wiele Turczynek posiada markowe torebki i ubrania „od projektantów”, jeśli są w zasięgu każdego, na każdą kieszeń.

Każdy kraj ma swój urok i charakterystyczne rzeczy czy przyzwyczajenia, których nie doświadczymy nigdzie indziej. Widząc te wszystkie przepiękne inkrustowane shishe czy zdobione ręcznie, kolorowe miseczki w kwiatki, byłam w raju. Dbałość o detale, idealne wykończenie naczyń czy przedmiotów codziennego użytku jest widoczne na pierwszy rzut oka.

IMG_3382

IMG_3381

Jak dla mnie ciągłe namawianie do wstąpienie do czyjegoś sklepu, czy pokazywanie kilkunastu rzeczy na raz było po jakimś czasie męczące. Nie jestem oazą spokoju i po jakimś czasie denerwuję się, że kiedy mówię stanowczo nie, ktoś nadal próbuje mnie przekonać do swojego zdania. Bez dwóch zdań Turkowie są natrętni, a przejście przez ulicę bez odzewu jest niemożliwe. Dlatego jeśli wolicie robić zakupy w spokoju, wybierzcie centrum handlowe.

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany