Spakowanie małej walizki na cały weekend (a w moim przypadku 4 dni od piątku do poniedziałku włącznie) to nie lada wyzwanie. Najgorzej jest mi się zdecydować, które ubrania czy buty tym razem wezmę, a najczęściej kończy się tym samym – sukienką w kratkę, czarnymi botkami i kozakami za kolano. Oprócz tego zazwyczaj wkładam rzeczy uniwersalne, które będę mogła dowolnie zestawić. Pakowanie czeka mnie znów dzisiaj bądź jutro – tym razem nie ma mowy o kozakach czy futerku. Sprawdzając pogodę, z radością dowiedziałam się, że przewidują w ten weekend w Opolu powyżej 13 kresek.

Często jadąc do domu jestem umówiona na zdjęcia, więc stylizacje przygotowuję już w Warszawie. Najgorzej, jeśli w domku przypomnę sobie, że zapomniałam jednego elementu i muszę kombinować, jak go zastąpić. Zostawiłam tam część rzeczy zimowych i większość letnich, jednak to nie zawsze pomaga. Z pomocą za to zazwyczaj przychodzi szafa siostry :)

Dooobra, nie roztkliwiając się nad wstępem, krok po kroku przedstawię Wam swój sposób na spakowanie się na kilka dni (może  właśnie tak powinnam nazwać ten wpis?) i co ważniejsze – tak, aby nie zapomnieć o niczym.

Pierwszą rzeczą, którą przygotowuję, jest bielizna, skarpetki i rajstopy. Zawsze biorę o 2 pary za dużo, na wszelki wypadek. Niemniej jednak, jeśli pakujecie się tylko do domu, wystarczy wziąć tyle, na ile dni jedziecie. Przecież zawsze można sobie coś przeprać. Jak już mówiłam, część rzeczy, łącznie z bielizną mam w domu, więc martwić się nie muszę.

Jak widzicie, zazwyczaj pakuję bieliznę w woreczek, jednak jeśli nie mam wystarczająco dużo miejsca, bieliznę upycham w puste przestrzenie na samym końcu, aby nie zajmowały miejsca.

fullsizeoutput_5b1

Kolejną i kluczową dla mnie rzeczą jest pakowanie ubrań. Od dawna nie pakuję do walizki pojedynczych rzeczy, tylko zastanawiam się nad całymi zestawami – to pozwoli wam znacznie oszczędzić miejsce w walizce. Jeśli nie mam planów na weekend i wiem, że nie będę jechała na żadne spotkanie czy obiad rodzinny, daruje sobie eleganckie sukienki, zamieniając je na casualowe, wygodne, w których będę mogła biegać cały dzień. Zawsze pakuję też legginsy. Warto spakować luźne koszulki – gdy jest ciepło chodzę na rolki, więc przewiewne topy to podstawa :)

fullsizeoutput_5c1
Jeśli nie chcecie wymyślać zestawów, weźcie po prostu uniwersalne ubrania tj. czarna spódniczka, do której dopasujecie wiele górnych części garderoby, czy kremowy sweter bądź czarne rurki. Nad zestawami pomyślicie będąc już w domku.

Następnym, ale nie obowiązkowym punktem jest u mnie pakowanie dodatków tj. biżuterii, chokerów, pasków. Jeśli nie nosicie, macie problem z głowy

fullsizeoutput_5c2

Na końcu pakuję kosmetyki – zazwyczaj używam ich jeszcze przed wyjściem z mieszkania. Moja kosmetyczka mieści wszystko, co potrzebny – puder, podkład, bronzer, pędzle itd. Oddzielnie pakuję paletki cieni, jeden bądź dwa perfumy i dezodorant. Szczoteczkę, waciki i kosmetyki do demakijażu mam w domu, więc nie biorę ich zazwyczaj ze sobą. Zajmują tylko miejsce, a warto mieć je tu i tu.

fullsizeoutput_5c3

Podsumowując – co warto spakować?

  • uniwersalne rzeczy, pasujące do wielu zestawów
  • coś ciepłego np. sweter, bluzę
  • wygodne legginsy

Czego nie warto brać, bo z reguły się nie przydaje?

  • kilka par okryć wierzchnich – lepiej wziąć jedno, czarne niż kilka kolorowych
  • więcej niż 2 pary butów, jestem stanowczo za wzięciem tylko jednej
  • ubrań, do których pasuje tylko jedna rzecz np. mnogich we wzory
  • nadmiaru książek

Do walizki biorę też ładowarkę do laptopa, książkę (jeśli jestem pewna, że nie będę jej czytać w pociągu) i drugie buty, o ile je biorę. O tym, co spakować do torby podręcznej stworzę oddzielny wpis. :)

A co Wy bierzecie ze sobą, jak wracacie do domu? 

 

O Autorze

Jedna odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany