Nie chcąc kłamać, napiszę, że walentynki to znienawidzone przeze mnie święto od czasu, kiedy dowiedziałam się, czym są. Jestem singielką, więc obchodzenie ich nie ma dla mnie żadnego sensu. Nawet gdybym nie była, wychodzę z założenia, że miłość powinno się wyznawać cały rok, a nie tylko jednego dnia. Nie lubię walentynek, na samą myśl, że przesłodkie pary będą dzisiaj hucznie obchodzić ten dzień, robi mi się niedobrze, a ilość wydarzeń i ofert walentynkowych na tablicy przyprawia mnie o mdłości – walentynkowe naleśniki, walentynkowe koktajle, walentynkowy wieczór dla dwojga. Jakby ludzie sami nie mieli pomysłu, jak je spędzić.

Tylko raz w życiu i to dość dawno miałam okazje spędzić to święto, nie będąc singielką. Nic specjalnego. Może w waszych związkach jest inaczej i ten dzień jest dla Was fenomenalny. Jeśli tak, naprawdę bardzo się cieszę. Może powodem nienawiści jest też fakt, że jestem sama i nie widzę magii i sensu robić czegokolwiek innego niż w każdy wtorek czy środę?

Chcąc spędzić ten dzień (mimo wszystko) jak najlepiej, znalazłam kilka sposobów, aby umilić sobie czas i nie zaprzątać głowy problemami.

vcligyognfpb7shjecq5

Babski wieczór z przyjaciółką

Nie powiedziane, że walentynek nie można spędzić z bliską nam osobą, niekoniecznie płci przeciwnej. Z przyjaciółką można obejrzeć film, iść na zakupy, do kina czy po prostu posiedzieć i pogadać. We dwójkę zawsze raźniej, a wieczór czy nocka to na pewno lepsze rozwiązanie niż siedzenie w domu i kontemplacja nad sensem własnego życia.

Czas na relaks i odpoczynek

Kto powiedział, że nie możesz wykorzystać wieczoru na odpoczynku po pracy czy szkole? Jeśli wszystkie przyjaciółki są w związku bądź mają już plany, wykorzystaj ten czas dla siebie! Kąpiel z bąbelkami, dobra książka i muzyka to połączenie idealne. Dzięki temu zbierzesz siłę i ochotę na kolejne trzy dni intensywnego tygodnia i będziesz miała poczucie, że nie zmarnowałaś czasu.

 

Jedna z moich koleżanek w pracy sprzedała mi niezawodny patent na udane walentynki, nawet będąc w stanie wolnym. Powiedziała „Skoro nie mam komu robić prezentów, to zrobię sobie. W końcu trzeba siebie nagradzać. Druga sprawa jest taka, że nie ma osoby, która kupi mi te wszystkie piękne rzeczy, o których marzę”. Oczywiście powyższa wypowiedź była wypowiedziana pół żartem, ale coś w niej jest. Po tym, jak mi powiedziała, poszłam po prezent. Ale nie dla siebie. Dla osoby, której faktycznie nikt prezentów na walentynki nie robi. Nie myślcie sobie, że podarunki to dla mnie priorytet. Znacznie bardziej wolę je dawać i obserwować reakcję niż dostawać. Walentynki nie obligują do robienia sobie wielkich prezentów, tylko sprawiania małych przyjemności i o tym trzeba pamiętać!

Uśmiech bliskich jest bezcenny, a nawet mały gest w czyjąś stronę może sprawić, że sprawimy mu ogromną radość!

grafika:

  1. Kinja-img

 

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany